Depresja nikczemnika

Filiżanka lekko zagrzechotała o spodeczek, kiedy Leon podparł tacę na biodrze, by otworzyć ciężkie skrzydło drzwi gabinetu. Grymas niezadowolenia wykrzywił szpetną twarz pooraną bliznami po trądziku. Pan Zamczyska nie był tak wymagający, lecz Leon chciał być idealny w każdym calu. Kiedy wreszcie Hrabia osiągnie doskonałość, nie będzie miał u swego boku miejsca dla ludzi ze … Czytaj dalej Depresja nikczemnika

Nic nie jest takie, na jakie wygląda

Za chwilę słońce schowa się za horyzontem. Mrok przykryje wszystkie grzechy, a Leopold wyjdzie z kryjówki. Jak co noc będzie wyczekiwał ofiary, którą mu przyprowadzę. Wyłowioną z tłumu, przypadkową. Nie będzie wiedziała co ją spotka, zdezorientowana rozejrzy się po nieznanym otoczeniu, w które wrzuci ją los za pomocą moich rąk.Gorzej dla ofiary, jeżeli dziś będzie … Czytaj dalej Nic nie jest takie, na jakie wygląda

24-karatowa fasada

Kroki odbijały się echem od wysokiego, łukowatego sklepienia. Towarzyszył im dźwięk cichego szurania szmaragdowej peleryny, która spływała z ramion powoli idącej kobiety. Bogato zdobione ramy obrazów lśniły złotem w promieniach porannego słońca, które wpadały przez liczne wąskie okna. Hela zatrzymała się przy jednym z nich. Przedstawiał wioskę przykrytą pierzyną śniegu, nad którą czuwał sierp księżyca … Czytaj dalej 24-karatowa fasada

Zielone Pióro, Czerwone Pióro i Histeria — czyli gdzie się zaplątałam

Do tej pory nie dzieliłam się na blogu publikacjami zewnętrznymi. Czas to zmienić, tym bardziej że mniej lub bardziej ostatnimi czasy moje opowiadania zawitały w kilka ciekawych miejsc. Po krótce: znajdziecie mnie w dwóch antologiach Treningu Wyobraźni – Zielone Pióro i Czerwone Pióro oraz Magazynie literackim Histeria. No i na Facebooku ;)Po kliknięciu w tytuł … Czytaj dalej Zielone Pióro, Czerwone Pióro i Histeria — czyli gdzie się zaplątałam

Cumulus mediocris

Niezliczoną ilość cykli była tylko małym, nic nieznaczącym elementem całości. Decyzje były podejmowane bez jej udziału, mogła jedynie dostosować się i wykonywać rozkazy. Nic więcej, nic mniej. Lecz nie tym razem. Ciepłe promienie słońca ogrzewały taflę wody. Miste dryfowała na powierzchni niesiona delikatnym prądem, chłonąc energię niezbędną do rozpoczęcia kolejnego cyklu. Pierwszego, w trakcie którego … Czytaj dalej Cumulus mediocris