Dobrze, że nie pada śnieg

Przedzierałem się przez zaspy od trzech dni. Dłonie w kieszeni już zupełnie skostniały. Wiedziałem, że jeżeli wkrótce nie znajdę oberży, to zamarznę na sopel lodu. Dobrze, że nie padał śnieg, ciężko byłoby się wtedy pozbierać.

„Jeszcze tylko kilka kroków i będzie z górki. A za górką musi być karczma, nie ma innej opcji” – pomyślałem i jak na zawołanie zza wzniesienia wyłonił się komin. „Dziwne tylko, że nie dymi z tego komina, ale to nic. Ściany dadzą ochronę przed wiatrem, a rozgrzeję się naleweczką.”

Jak na ironię, karczma nazywała się „Skostniała dziewica”. Szczęśliwie jestem człowiekiem spokojnym, nie zwykłem popadać w paranoję. Przecież nie zmienię tego, że teraz będzie głośno o dziewczynie. Zamrożona w najpiękniejszym momencie życia, wciąż niewinna i olśniewająca. Pierwsze morderstwo od kilkudziesięciu lat. Wszyscy zachodzą w głowę jak mogło do tego dojść, była lubiana i zawsze otoczona wianuszkiem adoratorów. Aż nagle znaleziono ją pod warstewką lodu pokrywającą powierzchnię jeziora.

Ciężkie, dębowe drzwi otworzyły się na przytulną salę. Ciepło owiało mi twarz wywołując igiełki bólu. „Palenisko musiało wygasnąć niedawno” – pomyślałem przekraczając próg. Przy okrągłych stolikach drzemali pijaczkowie, niedaleko baru sprzeczała się o coś para młodych ludzi. Dziewczyna z długim warkoczem miała wypieki na twarzy, chłopak żywo gestykulował. Moją uwagę przyciągnął jednak barczysty brodacz ze świeżą blizną na policzku. Typ awanturnika. Postanowiłem usiąść jak najdalej od niego. Zamówiłem anyżówkę i nie zdejmując płaszcza oddałem się błogiemu uczuciu ciepła rozchodzącego się po ciele.

Gdzieś przy piątym kieliszku drzwi otworzyły się z hukiem i do sali wszedł szeryf wraz z grupą pomocników. Zajęli stolik nieopodal mojego i zaczęli się sprzeczać:
– Błądzimy bez celu. Albo poszedł w inną stronę, albo zamarzł gdzieś po drodze.
– Dobrze gada, wiemy że zabił ją w dniu, w którym padał śnieg. Nie mógł nas aż tak wyprzedzić brnąc przez zaspy.
– Zmierzamy w dobrym kierunku – ton szeryfa był zdecydowany, nie znoszący sprzeciwu – to jedyna droga z miasta. Gdyby poszedł w innym kierunku ryzykowałby wpadnięcie pod lód na jeziorze. Morderca musi być w tej karczmie.
Zasłuchany bezmyślnie wychylałem kolejne kieliszki, kiedy dotarł do mnie sens tych słów. Poczułem, jak pot ścieka mi za kołnierz. Nie lubię takich afer, wstałem więc i zacząłem kierować się do wyjścia, gdy podłoga zaczęła zmieniać kąt nachylenia. „Chyba za dużo wypiłem, nie mogę iść prosto. Zupełnie, jakby podłoga się ruszała… Nie! Tylko nie teraz!”

Wszyscy stracili grunt pod nogami. Jak zawsze, kiedy ktoś potrząsał kulą śnieżną. Tym razem jednak wydarzyło się coś więcej – jednemu z gości karczmy wypadły z kieszeni dłonie. Zmarznięte dłonie niedawno zabitej dziewczyny.

Opowiadanie napisane w ramach zabawy literackiej na opowi.pl – Literkowa Bitwa na Prozę XIX.
Temat główny: Wieczna zima
Temat dodatkowy : Zmarznięte dłonie

Reklamy

22 myśli na temat “Dobrze, że nie pada śnieg

      1. Rozważ to poważnie, bo nie można Ci odmówić ani talentu, ani wyobraźni. Camilla Läckberg, to szwedzka mistrzyni kryminału. W jej książkach wątek teraźniejszości splata się z przeszłością i może dlatego fabuła jest tak ciekawa, a zakończenie zaskakujące.

        Polubione przez 1 osoba

  1. cóż za dosłowność w podejściu do tematu.
    ktoś mi opowiadał o konkursie fotograficznym w kategorii zima – wygrało zdjęcie truskawek w zamrażalniku.
    o dłoniach w kieszeni, to jeszcze nie słyszałem.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.