Ćma

Szedł ciemną alejką pomiędzy wysokimi, nagimi drzewami. Konary trzeszczały na wietrze, opustoszały park sprawiał upiorne wrażenie, lecz nie dla niego. Często spacerował o tej porze, zdążył przyzwyczaić się do lekkiego niepokoju. Pomimo późnej godziny niebo było pomarańczowe, nisko zawieszone chmury odbijały światła miasta.

Wdychał mroźne powietrze, przy każdym oddechu zamieniając je w parę. Szukał, gdzie czeka tym razem. Nie chciała dać mu numeru, mówiąc, że zawsze po zmroku znajdzie ją w parku. Miała zniknąć, gdyby nie pojawił się przez trzy dni z rzędu.

Tego dnia dobiegł go śmiech, dochodzący od strony jeziora. Obszedł całe, zataczając duże koło, lecz cały czas słyszał ją z prawej strony. Wyszedł na drewniany mostek i spojrzał na wodę. Dopuszczał każdą możliwość, nawet to, że postanowiła popływać w środku zimy. Wiedział, że nie przestanie go zaskakiwać. Tylko czasem, kiedy odważył się myśleć o przyszłości, rozważał czy z wiekiem nabierze powagi.

Oparł się o barierkę i zaczął jej wypatrywać. Tańczyła pośrodku jeziora, lekko unosząc się na szklistej powierzchni. Było tak zimno?

Luna zauważyła go i energicznie pomachała. Nie chciał tego robić, lecz zszedł na brzeg i ostrożnie stanął na trzeszczącym lodzie. Powoli, krok za niepewnym krokiem, dotarł do dziewczyny. Czuł się jak ćma, wiedział, że nie oprze się pokusie dotarcia jak najbliżej źródła światła, które odpędzało wszelkie troski.

Złapała go za rękę i zaczęła sunąć po lodzie jak na łyżwach. Zmuszała go do nadążania, aż w końcu rozluźnił się i zaczął czerpać przyjemność z beztroskiej zabawy. Park ożywił śmiech na dwa głosy, odbijany przez śpiące pnie.

Zmęczyli się, złapał Lunę w pasie i przyciągnął, żeby zamknąć w ramionach. Kręcone włosy głaskały go po twarzy, kiedy delektował się zapachem bzu i czereśni. Gdyby mógł zatrzymać życie w jednej chwili, bez wahania wybrałby właśnie tę.

Wyswobodziła się z objęć i spojrzała w niebo. Podążył za jej wzrokiem, w powietrzu wirowały drobne srebrzyste płatki, powoli opadając na świat. Pierwszy spadł mu na nos, delikatnie łaskocząc, lecz szybko się rozpuścił. Chłonęli atmosferę spokoju, stojąc pośrodku zamarzniętego jeziora, trzymając się za ręce i obserwując śnieg, którego przybywało z każdą chwilą. Pokrył cienką warstwą lód i ich ramiona.

Zahipnotyzowani wirującymi płatkami, nie usłyszeli cichego jęczenia lodu, dopóki nie było za późno. Złamał się pod nim, gwałtownie rozłączając splecione palce. Luna pisnęła, zakrywając usta. Zrobiła kilka kroków w tył, obserwując wielkimi oczami walkę z wodą i ciążącym ubraniem, po czym obróciła się i uciekła.

Nie wierzył, że go zostawiła. Nie chciał uwierzyć, ufał jej, mimo że znali się niedługo. Jednak te kilka miesięcy starczyło za całe życie. Tak przynajmniej myślał, póki nie stracił oddechu. Ostatnią myślą było, że musiał pomylić księżyc z nocną lampką.



Późną nocą przechadzają się po parku. Miarowe dźwięki kroków wspiera stukot jego laski. Prowadzi pod rękę kobietę, której siwe włosy smaga wiatr. Zatrzymują się na zrujnowanym mostku, na którym wiele lat temu wyryli swoje inicjały. Mężczyzna gładzi czule barierkę i patrząc w dal, odzywa się do żony.
— Pamiętasz tamten dzień, kiedy spadł nasz pierwszy śnieg? — Przytula ją i całuje w skroń. — Byłem pewny, że mnie zostawiłaś. Nie wiedziałem, że nie masz telefonu.
— Naprawdę tak pomyślałeś? — dziwi się Luna. — Czemu czekałeś tyle lat, żeby mi to powiedzieć?
— Bałem się, że będziesz zawiedziona.
— Nigdy! — zaprzecza z pasją, wtulając się mocniej w ramię pachnące domem.

Odchodzą, trzymając się za ręce, nucąc w rytm serc bijących, jak wtedy, kiedy byli nastolatkami.

Opowiadanie napisane w ramach Treningu Wyobraźni (postać i zdarzenie narzucone poprzez losowanie). 
~
Postać: Nastolatka
Zdarzenie: Pierwszy śnieg

Reklamy

12 myśli na temat “Ćma

    1. Horror będzie niedługo 😉
      A tak poważnie – młoda jestem i wciąż wierzę, że się taka zdarza. Wierzę też, że mamy całe życie na znalezienie szczęścia i warto się nie poddawać.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Jeszcze do niedawna, pokręciłabym nosem. Dziś nie. mam swoje lata i pierwszy raz w życiu zakochałam się. Dobrze. Może on uratuje mnie przed cynizmem w stosunku do miłości. już wiem, ona jest, tylko trudno znaleźć. Ja szukałam długo i właściwie znalazłam, kiedy od dekady nie szukam. Przyszła. Piękna, delikatna i troskliwa.

        Polubione przez 2 ludzi

      1. wyobraźni trzeba dać pohulać – niech się rozpisze bez żadnych ograniczeń. pewnie się nie znam, ale skupianie się chyba niewiele wniesie, kiedy wyobraźnia zawiedzie.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.