Rysunek życia — Początek?

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
(Uprzedzam – jest to horror. Nie polecam dla wrażliwych duszyczek.)

Mały pokoik był skromnie umeblowany. Pod ścianą stało twarde łóżko ze sprężynami wbijającymi się w ciało niezależnie od przyjętej pozycji. Na wyciągnięcie ręki znajdowała się prosta szafka nocna z kilkoma parami skarpetek i niezapisanym pamiętnikiem, który tęsknie czekał, aż ktoś nakreśli w nim kilka słów.

Pośrodku pokoju siedział po turecku wychudzony mężczyzna. Przydługie płowe włosy opadały na oczy, w których czaiła się determinacja. Spoglądał na nowy tatuaż, jeszcze pokryty skrzepniętymi kroplami krwi. Czarny rysunek przedstawiał pigułkę.
— Jeszcze chwila — szepnął, odrywając jeden ze strupów.
Przeniósł wzrok na pierwszy tatuaż, który się ukazał. Wyblakła huśtawka, porośnięta winoroślą, wciąż budziła w nim wiele emocji. Uśmiechnął się na wspomnienie dnia, w którym pojawiła się na nadgarstku.

Miał osiem lat, bawił się na zardzewiałej, noszącej wspomnienie zielonej farby olejnej, huśtawce. Wiosenne słońce przeświecało przez liście klonu rosnącego tuż obok. Wyobrażał sobie, że jeszcze chwila i dotknie tych liści, wystarczy raz, może dwa razy się rozbujać. Liczył, że jeżeli mu się uda, to następnym razem na pewno poleci jak ptak, albo nawet dalej, ponad chmury. W tym momencie brutalne ręce dziesięcioletniego Kamila ściągnęły go na ziemię.
— Teraz ja się bujam — zakomenderował tonem nie znoszącym sprzeciwu.
Czuł, jak łzy pieką pod powiekami. Już prawie dotykał najniższych liści, a Kamil wszystko zniszczył. Zawsze to robił. Zacisnął pięści i uderzył starszaka w plecy.
— Nie twoja kolej.
Chłopakowi nie spodobało się, że ktoś próbuje stawiać opór. Powoli zszedł z huśtawki i popchnął Antka, który upadł. Dzieci śmiały się, kiedy tamten go kopał.
— Ale nisko się bujałeś — szydził. — Pewnie mamusia zabrania ci bujać się wyżej. Maminsynek! — Po chwili wszystkie dzieci skandowały to samo.

Antka bardziej od razów bolało to, że chciałby być maminsynkiem. Tymczasem mama nie interesowała się nim. Kiedy wracał do domu posiniaczony, stwierdzała, że powinien zmężnieć i się nie mazać.

Skulił się do pozycji embrionalnej, chroniąc brzuch i twarz. Kamil szybko się znudził, lecz Antek nadal leżał, wpatrując się w nadgarstek. Wtedy jeszcze nie rozumiał skąd się tam wziął rysunek huśtawki. Nie wiedział też, że nie da się go zmyć.

Kilka dni później mijali się na szkolnym korytarzu. Musiało to być na trzecim piętrze, tylko tam ściany były pomalowane na bananowo, z wielkim słonecznikiem przy klasie plastyki. Nauczycielka namalowała go kilka lat wcześniej, lecz płatki wciąż były intensywnie żółte, a łodyga soczyście zielona, jak trawa po deszczu. Kamil znów zaczął go wyzywać. Antoś poczuł, jak coś w nim pęka. Zebrał w sobie całą siłę i z impetem go popchnął.

Usłyszał urwany krzyk, głuche uderzenie i tupot kilkunastu stóp. Otworzył oczy. Stał przed otwartym oknem. Na sztywnych nogach zrobił kilka kroków i spojrzał na dziedziniec. Kamil leżał z rozrzuconymi rękami, patrząc pustymi oczami w piękne błękitne niebo.

Ktoś odciągnął Antka i posadził, dużo mówił, o coś pytał, leczo on nie słuchał. Patrzył na tatuaż huśtawki. Porosła bluszczem.



Mężczyzna z uśmiechem gładził tatuaż.
— Byłem taki młody, taki naiwny. — Jego głos przypominał syk węża. Mówił cicho, nawet gdyby ktoś był z nim w pokoju, nie usłyszałby go.

Spojrzał na zegar wiszący wysoko na ścianie. Mała wskazówka nie dotarła jeszcze do pełnej godziny, przeniósł więc wzrok na swój największy tatuaż. Wewnętrzną stronę łydki pokrywało drzewo. Rozłożyste konary obejmowały jego nogę, a z jednego zwisał stryczek.



Po drodze na uczelnię mijał wysoki dąb. Lubił to drzewo, wiosną i latem było pełne świergocących ptaków, a jesienią przyozdabiało się żołędziami, które z czasem spadały na chodnik i chrupały pod stopami. Zaczynał drugi rok studiów, kiedy wracając zobaczył ją pod drzewem. Słońce wydobywało miedziane refleksy z długich, opadających do pasa włosów. Założyła kosmyk za ucho i spojrzała na niego, uśmiechając się lekko. Serce Antka zabiło gwałtowniej, ręce zaczęły lekko drżeć, kiedy postanowił, że podejdzie się przedstawić. Zrobił krok, lecz dziewczyna zauważyła grupkę znajomych, do których podbiegła.

Nie mógł przestać o niej myśleć, czuł, że musi ją odnaleźć. Wyobrażał sobie tysiące scenariuszy, w których ponownie spotykają się pod dębem. Uśmiechała się promiennie, ujmował jej drobną, ciepłą dłoń. Szli na kawę, zakochiwali w sobie… Za każdym razem karcił się za zbytnie wybieganie w przyszłość.
— Nie rób sobie nadziei, tylko się zawiedziesz — powtarzał, kiedy się zagalopował.

Dowiedział się, że studiuje na tym samym wydziale, tylko rok niżej. Zaczął chodzić do sal okrężną drogą, przez co czasem spóźniał się na zajęcia. Chłonął wzrokiem każdy szczegół. Zauważył, kiedy lekko podcięła końcówki, czy zamiast zwykłego dla nie różu, pomalowała paznokcie na granatowo. Jednak pierwszy moment odwagi minął. Codziennie obiecywał sobie, że podejdzie następnym razem.

— Rudą chłoniesz wzrokiem?
Antek wzdrygnął się na dźwięk głosu. Zatopił się w marzeniach i nie zauważył, jak podszedł do niego kolega z grupy.
— Nazywa się Ania. Idź i zagadaj do niej wreszcie. — Popchnął go lekko w plecy. — Tylko wytrzyj najpierw ślinę z twarzy.
Dłoń automatycznie powędrowała do ust, co wywołało wybuch radości u Andrzeja.

Antek wziął głęboki oddech, zmierzwił włosy, kupując sobie chwilę czasu na wymyślenie, co powiedzieć. Wtedy zadzwonił telefon Ani. Uśmiechnięta odeszła na bok odebrać.

Tego samego dnia widział ją znów pod dębem. Liście zaczęły żółknąć i czerwienieć, wyglądała pięknie w otoczeniu jesiennej palety barw. „Raz kozie śmierć” — pomyślał i podszedł.
— Cześć, jestem Anton.
Ciepłe, brązowe oczy spoczęły na jego twarzy. Ania wydawała się zdezorientowana, lekko speszona niepewnie zerkała na tatuaże.
— Cześć — szepnęła. Miała przyjemny, spokojny głos. Pomyślał, że ktoś z takim głosem musi mieć czystą duszę.
— Widziałem cię na korytarzu, studiujemy razem. Tak sobie pomyślałem, gdybyś potrzebowała pomocy z którymś przedmiotem, to daj znać. Mam dobre notatki.
— Dzięki. — Wreszcie się uśmiechnęła. Miał ochotę jej dotknąć, przytulić, ledwo się powstrzymał.
— Może dam ci swój numer?

Chwilę rozmawiali o studiach, Ania wyraźnie się rozluźniła. Czuł, że serce zaraz wyskoczy mu z piersi i odleci. Na pożegnanie ujął jej dłoń. Była taka, jak sobie wyobrażał.

Czekał z niecierpliwością na telefon, lub chociaż uśmiech, kiedy mijali się na korytarzu. Nie doczekał się.

Dwa tygodnie później znów zobaczył ją pod ich dębem. Rozglądała się niecierpliwie, przestępowała z nogi na nogę i co chwila zerkała na telefon. Już chciał się przywitać, kiedy podszedł do niej wysoki brunet. Objął Anię w talii, przyciągnął i pocałował w malinowe usta. Uśmiechała się, kiedy świat Antka sypał się tysiącem odłamków na płyty chodnikowe. Czym prędzej stamtąd odszedł, najpierw powoli, ledwo utrzymując równowagę, lecz po chwili zaczął biec. Zatrzymał się dopiero w pobliskim parku. Usiadł na ławce, opierając głowę na rękach i wbijając mętny wzrok w stopy. Zauważył coś ciemnego na lewej nodze. Wiedział już, co musi zrobić.

Przez następne miesiące śledził Annę i jej chłopaka. Poznał jego rozkład dnia, dowiedział się gdzie mieszka i z kim spędza wolny czas. Zaskoczył go, kiedy późnym wieczorem wracał z siłowni. Mocne uderzenie w podstawę czaszki powaliło go na miejscu.

Antek przerzucił go sobie przez ramię, zataczając się i śpiewając zaciągnął pod drzewo. Nie był pewien, czy zdrajca nie żyje. Z chęcią naplułby mu w twarz i wygarnął odbijanie dziewczyny, lecz nie był jeszcze wystarczająco pewny siebie. Nie pomagał fakt, że współlokator prawie nie wychodził z domu.

Wyciągnął z plecaka przygotowany wcześniej stryczek. Przewiesił przez gruby konar, pociągnął kilka razy, upewniając się, że wytrzyma. Nałożył pętlę na szyję mężczyzny i mocno pociągnął. Drugi koniec przywiązał do stojaka na rowery i odszedł w ciemną noc. Nie musiał oglądać dzieła, wiedział, że tamten nie żyje. Na tatuażu pojawiła się pętla.

Więcej nie zobaczył swojej pierwszej miłości. Rzuciła studia i wyjechała z miasta. Słyszał, że załamała się po zabójstwie chłopaka i wróciła do rodziców na wieś.



Dźwięk kroków na korytarzu wyrwał go z rozmyślań. Lubił swoje tatuaże i lubił je wspominać, lecz teraz miał nowy do dokończenia. Zegar wskazywał pierwszą, co oznaczało, że obchód zaraz dotrze go jego celi. Wstał powoli i cichutko podkradł się pod drzwi. W zakratowanym okienku pojawiła się twarz pielęgniarza.
— Czas na tableteczki — zaświergotał melodyjnym głosem. — Ogłupimy cię i dalej będziesz taki potulny.
Nie wiedział, że pamiętnik, mimo braku zapisków, jest używany codziennie. Rozgniatał nim tabletki na proszek, który następnie rozsypywał pod prysznicem.

Dłoń Antka wystrzeliła w kierunku krat. Celnie złapał za szyję znienawidzonego pielęgniarza. Wbrew niepozornemu wyglądowi miał mocny chwyt, nie puścił, kiedy tamten walczył. Kraty wbijały mu się w przedramię, lecz spokojnie obserwował rysunek pigułki znajdujący się tuż przy siniejącej twarzy. Puścił, kiedy oplótł ją malutki wąż.

Image by Dimitris Vetsikas from Pixabay
Reklamy

7 myśli na temat “Rysunek życia — Początek?

  1. Odebrałam pojawianie się pierwszej części tatuażu bardziej jako graficzną formę uzewnętrznienia pragnień niż wewnętrznego przymusu, by unicestwiać przeszkody, a drugiej części – jako trwały zapis efektu podjętych działań. Nazwę „moc” natomiast zastosowałam w znaczeniu nie każdemu danej, więc specyficznej „zdolności”:)
    Uznałam, że mniej ważne jest, czy projekcje są jedynie wytworem wyobraźni, czy następstwem realnych działań, skoro bohater jest święcie przekonany, że wszystko dzieje się naprawdę:)

    Pozdrawiam:)

    Polubione przez 1 osoba

      1. Wstęp, zmusił mnie do wycofania i powrotu. Myślę w momencie jak ssie przestraszę zwieję. Ale tu koniec był smutny i pokazał porąbanego człowieka. Okropny to twór, człowiek.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.