Studnia

Siedzę na parapecie, paląc ostatniego papierosa. Delektuję się dymem, tylko tak potrafię wziąć głęboki oddech. Ucisk w piersi trochę maleje, głowa odrzuca zbędne myśli. Czuję, jak chłodny wiatr owiewa moje bose stopy. Kapcie stoją równo ułożone przy łóżku, chociaż one śpią spokojnie. Okna naokoło są już ciemne, tylko nieliczni jeszcze hipnotyzują się telewizją. Tak cicho … Czytaj dalej Studnia

Reklamy

Piąta siedem

Krok za krokiem niosą mnie przez świat. Od dawna dziurawe, jak i reszta ubrania. Czy może powinienem powiedzieć — łachów. Nie szkodzi, w końcu znajdę lepszą parę, a do tego czasu dobrze służy mi to, co mam. *** Zbieram na życie. Puszki, butelki, makulatura — wszystko, co za parę groszy można oddać do skupu. Ale … Czytaj dalej Piąta siedem

Niewidzialna magia

Wracałam zmęczona z pracy, kiedy zauważyłam niewyraźny ślad na oknie autobusu. Wyglądał, jakby został narysowany wodą. Odczytanie go zajęło dużo czasu, kręciłam głową w każdą stronę, żeby światło ukazało kolejne litery. "Ultrafiolet", tylko tyle i aż tyle. Tchnięta przeczuciem, od razu kupiłam przez internet latarkę świecąca ultrafioletem. Internet w telefonie - cudowny wynalazek. Gdyby nie … Czytaj dalej Niewidzialna magia

Kolekcjoner uśmiechów

Czy najważniejszy dzień życia może być jednocześnie zupełnie zwyczajny? Mój właśnie taki był. Myślę, że czasem, po prostu, kończy nam się pojemność. Nie jesteśmy w stanie dłużej znosić tego, jak wygląda życie. Nie takie miało być. Wstałem o zwykłej porze, na spokojnie ubrałem się, połknąłem garść tabletek i wyszedłem do pracy. Nienawidzę komunikacji miejskiej, ale … Czytaj dalej Kolekcjoner uśmiechów

Ruina

Obudziły ją pierwsze promienie słońca, nieśmiało wpadające przez uchylone żaluzje.  Wstała pełna energii i szybko przygotowała się do wyjścia. Gdyby mama jej nie przypilnowała, wyszłaby bez śniadania - dzień był zbyt piękny, żeby marnować go na tak przyziemne sprawy. Wybrała dłuższą drogę, prowadzącą skrajem lasu. Uwielbiała spacerować wśród starych sosen, jednak dzisiaj słońce przyjemnie grzało, … Czytaj dalej Ruina

Shar pei

Lekarz przedstawił mi diagnozę, gdy miałem 27 lat i właśnie obroniłem trzecią pracę dyplomową. "Nie może się pan więcej uczyć. Żadnych nowych doświadczeń, zainteresowań, czy pracy". Z początku nie chciał wyjaśnić co dokładnie mi dolega. Widząc mój sceptycyzm, oznajmił, że to ostatni raz, kiedy powinienem prosić o wyjaśnienie czegokolwiek. "Przerost mózgu". Słyszał kto o czymś takim? Przez to, … Czytaj dalej Shar pei