Nic nie jest takie, na jakie wygląda

Za chwilę słońce schowa się za horyzontem. Mrok przykryje wszystkie grzechy, a Leopold wyjdzie z kryjówki. Jak co noc będzie wyczekiwał ofiary, którą mu przyprowadzę. Wyłowioną z tłumu, przypadkową. Nie będzie wiedziała co ją spotka, zdezorientowana rozejrzy się po nieznanym otoczeniu, w które wrzuci ją los za pomocą moich rąk.Gorzej dla ofiary, jeżeli dziś będzie … Czytaj dalej Nic nie jest takie, na jakie wygląda

Kapcie na defiladzie

Media od tygodnia huczą tylko o jednym – nowej wystawie interaktywnej Juliusza Zembrowicza. Wszystko za sprawą pozornie zwykłego pokoju, na wyposażenie którego składa się proste łóżko, szafka nocna, lampa dająca niewielką plamę żółtego światła i zielony pluszowy fotel. W bezchmurne dni przez wąskie okienko z widokiem na ścianę sąsiedniego budynku wpadają pojedyncze promienie słońca.Niezwykła jest … Czytaj dalej Kapcie na defiladzie

Końcem jest jabłoń

Wszystko zaczęło się od ogryzka. Czy też może jabłka? Choć jeżeli liczymy jabłko, to musiało zacząć się od jabłoni, a na niej wiem, że się skończyło. Więc uznajmy, że pierwszy był ogryzek. Siedziałem w spelunie o wdzięcznej nazwie „Mocny zgon”. Było na tyle luźno, że dało się przejść między stolikami nie potrącając nikogo ramieniem, co … Czytaj dalej Końcem jest jabłoń

Powrót do domu

Z trudem otworzyła ciężkie od snu powieki. Krzyż bolał niemiłosiernie, w łopatkę wbijała się krawędź szafki, a dłoń przygniatał czyjś policzek. Chłód kafelków przynosił namiastkę ukojenia, lecz łupanie w głowie sprawiało, że chciała krzyczeć. Z całych sił, aż ktoś przyjdzie i uderzy ją w twarz, żeby się zamknęła.Językiem zwilżyła spierzchnięte wargi. Wyswobodziła dłoń. Wstała. Przeciągnęła … Czytaj dalej Powrót do domu

Jedyny wehikuł czasu

Przekraczam próg mieszkania, cztery ściany patrzą obojętnie. Znów wróciłem bez ciebie.Ty o nie dbałaś. Ja jestem tylko niechcianym gościem. Siadam na drewnianym stołku przy drzwiach. Z opuchniętych stóp z trudem zdejmuję znoszone skórzane buty. Klękam na posadzce, łapię oddech. Buty ustawiam równo przy ścianie. Noski skierowane ku salonowi, pięty tuż przy listwie. Dopiero kiedy mam … Czytaj dalej Jedyny wehikuł czasu