24-karatowa fasada

Kroki odbijały się echem od wysokiego, łukowatego sklepienia. Towarzyszył im dźwięk cichego szurania szmaragdowej peleryny, która spływała z ramion powoli idącej kobiety. Bogato zdobione ramy obrazów lśniły złotem w promieniach porannego słońca, które wpadały przez liczne wąskie okna. Hela zatrzymała się przy jednym z nich. Przedstawiał wioskę przykrytą pierzyną śniegu, nad którą czuwał sierp księżyca … Czytaj dalej 24-karatowa fasada

Zielone Pióro, Czerwone Pióro i Histeria — czyli gdzie się zaplątałam

Do tej pory nie dzieliłam się na blogu publikacjami zewnętrznymi. Czas to zmienić, tym bardziej że mniej lub bardziej ostatnimi czasy moje opowiadania zawitały w kilka ciekawych miejsc. Po krótce: znajdziecie mnie w dwóch antologiach Treningu Wyobraźni – Zielone Pióro i Czerwone Pióro oraz Magazynie literackim Histeria. No i na Facebooku ;)Po kliknięciu w tytuł … Czytaj dalej Zielone Pióro, Czerwone Pióro i Histeria — czyli gdzie się zaplątałam

Cumulus mediocris

Niezliczoną ilość cykli była tylko małym, nic nieznaczącym elementem całości. Decyzje były podejmowane bez jej udziału, mogła jedynie dostosować się i wykonywać rozkazy. Nic więcej, nic mniej. Lecz nie tym razem. Ciepłe promienie słońca ogrzewały taflę wody. Miste dryfowała na powierzchni niesiona delikatnym prądem, chłonąc energię niezbędną do rozpoczęcia kolejnego cyklu. Pierwszego, w trakcie którego … Czytaj dalej Cumulus mediocris

Lalki nie gryzą

Żwir chrzęszczał pod kołami powoli poruszającego się ciągnika. Colin poprawił kapelusz, który po chwili i tak znów zjechał poniżej linii brwi. Najchętniej zdjąłby nakrycie głowy, ale nisko stojące słońce oślepiało go.Raf kręcił się, nie mogąc wygodnie usiąść na pace.— Daleko jeszcze? — zapytał, niszcząc tym samym nadzieję Colina, że wreszcie zamknął jadaczkę na dobre.— Daleko … Czytaj dalej Lalki nie gryzą

To nie koniec świata [drabble]

Latami próbowali znaleźć rozwiązanie, lecz żadne nie potrafiło całkowicie zrezygnować z siebie. Przynajmniej nie w najważniejszej kwestii, dla której kompromis nie istnieje.Odeszła w dniu, kiedy ostatnie liście spadły z drzew, a deszcz od tygodnia nie przestawał siąpić. Zapamiętał te szczegóły, choć tak naprawdę był to dzień jak każdy. Nie wyróżniał się niczym.To nie koniec świata, … Czytaj dalej To nie koniec świata [drabble]